Słyszeliście, że PiS zgodził się wprowadzić mandat za marihuanę do końca roku, w Polsce legalne są uprawy medycznej marihuany, a Unia Europejska zalegalizuje marihuanę rekreacyjną w ciągu najbliższych 10 lat? Pewnie ciągle wyskakiwały Wam te tematy z przeróżnych mediów konopnych czy od Waszych znajomych na Facebooku. Sprawdź film lub artykuł, aby dowiedzieć się jak jest naprawdę!

Wszystkie te rewelacje mają jedno źródło. Jest nim poseł Piotr Liroy-Marzec, który powiedział o tym 5 października w transmisji na niszowym kanale HiCash, który wtedy miał nieco ponad 2 000 subskrypcji.

Pierwszy raz dostałem maila o tym 17 października od wykopowicza o nicku Perzowsky, który dwa dni wcześniej stworzył na wykopie materiał na ten temat. Film obejrzałem. Miał wtedy może z tysiąc wyświetleń. Odpisałem, co o tym myślę i porzuciłem temat. Ku mojemu zdziwieniu temat wrócił 2 listopada, kiedy to Fakty Konopne na podstawie tego wywiadu przygotowały trzy clickbaitowe artykuły:

  1. Będą uprawy medycznej marihuany w Polsce! Pierwsza powstanie w Kielcach
  2. Jeszcze w tym roku posiadanie marihuany w Polsce będzie karane tylko mandatem
  3. Trwają prace nad pełną legalizacją marihuany w Unii Europejskiej

Spójrzcie na to, jak zostały one sformułowane. Wszystko napisane oznajmująco. Nie ma żadnych pytań czy wątpliwości. Wszystko jest podane jako pewnik. Nie dziwi więc, że w mediach społecznościowych każdy z nich zebrał tysiące lajków i setki udostępnień.

Czy clickbait szkodzi?

Czy jest coś złego, że media clickbaitowymi artykułami nabijają sobie zasięgi? Myślę, że jest. Wypuszczanie newsów bez krzty analizy, refleksji jest mocno tabloidowe i szerzy dezinformację.

Rzetelne dziennikarstwo obliguje do sprawdzenia informacji, poddania ich krytyce. Najbardziej w tej sytuacji oburza mnie to, że w ten sposób zostały rozbudzone nadzieję wielu ludzi i w tym również wielu z Was, bo linki do tych tych artykułów dostawałem od Was dość często.

Oczywiście za Faktami Konopnymi poszły inne media konopne, jak weednews czy cannabisnews. Zabrakło w nich również jakiś głębszych analiz ale przynajmniej tytuły były często pytające lub zawierały po prostu cytat z Liroya, co też jest viralowe, ale do zaakceptowania, gdyż przecież powiedział, że przekonał PiS do wprowadzenia mandatu.

Mops w ostatnim Weed Weeku przedstawił te wszystkie rewelacje, ale przynajmniej uczciwie przyznawał, co jakiś czas, że są one bez analizy i chciałby je jeszcze później zgłębić i nie wie czy jest tak jak Liroy mówi. Sprawdźmy więc jak jest naprawdę!

Legalne uprawy medycznej marihuany w Polsce

Poseł Liroy-Marzec powiedział, że są już legalne uprawy medycznej marihuany w Polsce i zostały one sprytnie wprowadzone w lipcu przy okazji wprowadzania kar za dopalacze.

Czemu nie uwierzyłem tym słowom? Po pierwsze, 24 lipca opublikowałem dla Was film na temat wprowadzonych zmian więc nowelizację czytałem bardzo dokładnie. Gdybym wtedy zobaczył, że wprowadza ona polskie uprawy to od razu dałbym Wam o tym znać. Nie byłbym jedynym. Poinformowałyby o tym wszystkie media w Polsce. Dziwne więc, że jest o tym cisza i nagle wypływa to w październiku, prawda?

Dla mojego postrzegania kolosalne znaczenie miało to, że wywiad oglądałem na trzy dni przed wyborami samorządowymi. Byłem już zmęczony politycznymi sprawami. Poseł Liroy kandydował na prezydenta Kielc i uznałem, że przed wyborami często się mówi rzeczy, które mają nabić punkty u wyborców.

Uwierzytelnieniu tych słów kompletnie nie pomagało to, że również nic nie mogłem znaleźć w Googlach na temat firmy Pol Cannabis. Firma taka powinna być Krajowym Rejestrze Sądowym czy mieć chociaż jakąś podstawową stronę internetową. No ale nic. Może ta firma inaczej się nazywa. Każdy może się czasem pomylić.

Polskie uprawy to niestety fake news

Żeby sprawdzić czy polskie uprawy to prawda wystarczy otworzyć ustawę i przeczytać art. 45, który mówi o uprawach maku i konopi. Jak widzicie po szybkim rzucie oka jasno widać, że uprawa innych konopi niż przemysłowe (które i tak mają swoje ograniczenia) jest w Polsce zabroniona.

Dla pewności można również sprawdzić samą nowelizację z 20 lipca, która jasno pokazuje wprowadzone zmiany. Zmienione zostały tylko kolejne artykuły, które precyzują, jak mają być zabezpieczane uprawy w przypadku, gdy uprawiane są do celów badawczych przez jednostki naukowe.

To wszystko potwierdzają Wolne Konopie, które 7 listopada opublikowały artykuł w którym napisali, że “obecnie w Polsce można uprawiać konopie indyjskie tylko w celach eksperymentalnych. Mogą to robić jednostki naukowe lub firmy farmaceutyczne.”

PiS zgodził się na mandat za posiadanie marihuany

Określenie “przekonałem PIS” dla mnie oznacza, że cała partia rządząca już się na to zgodziła i w ewentualnym głosowaniu ten projekt przejdzie. Co więcej dowiaduje się, że  “prawdopodobnie w tym roku wejdzie ustawa”.

Miałem problem, żeby potraktować te słowa poważnie, kiedy wiem, że proces legislacyjny z reguły jest długi, a słyszę, że będzie to obowiązywać w ciągu najbliższych trzech miesięcy w sytuacji, kiedy nie mogę znaleźć udostępnionego publicznie projektu i nie została rozpoczęta ścieżka legislacyjna w Sejmie.

Projekt nowelizacji ustawy pojawił się na stronie Wolnych Konopi 5 listopada i zostały tam zaproponowane w uproszczeniu następujące zmiany:

  1. Służby będą mogły sprzedawać zarekwirowane przez siebie konopie podmiotom, które mają odpowiednie zezwolenia do wytwarzania produktu farmaceutycznego.
  2. Posiadanie marihuany będzie wykroczeniem karanym grzywną, a nie przestępstwem zagrożonym karą 3 lat więzienia.
  3. Krajowi wytwórcy pod ścisłą kontrolą policji będą mogli uprawiać konopie na podstawie zezwolenia od Głównego Inspektora Farmaceutycznego.

Zacznę od tego, że uważam pomysł ze sprzedażą zarekwirowanych konopi za bardzo dobry. Oczywiście nie chodzi tu o płotki, a o grube ryby, kiedy to CBŚP za jednym zamachem przejmuje setki kg suszu wartych setki tysięcy złotych. Jestem typem człowieka, który bardzo nie lubi jak coś się marnuje. W obecnej sytuacji marihuana trafia do magazynów policyjnych, a przechowywanie tego generuje duże koszty.

Zgodnie z nową propozycją po badaniach marihuana byłaby sprzedawana poprzez licytację i powstawały by z niej leki dla pacjentów. Uważam, że taka oficjalna sprzedaż przyczyni się do wzrostu społecznego zaufania do służb, zmniejszenia cen leków dla pacjentów i zwiększenia dochodów państwa. Warto dodać, że obecnie w podobny sposób służby sprzedają zarekwirowaną broń, amunicję czy materiały wybuchowe. Nie jest to więc pomysł z kosmosu.

Za dopuszczeniem krajowych upraw marihuany medycznej przemawia wiele argumentów. Od dawna wiecie, że jestem mocno za. Pominę teraz ten temat.

Za znaczną ilość nadal więzienie

Wróćmy teraz do tej ważnej dla nas wszystkich propozycji kary grzywny. W prawie wykroczeń przewidziane jest, że kara grzywny może wynosić od 20 zł do 5 000 zł. Bardzo ważne jest więc to jakie widełki zostaną ustalone w tym przypadku.

Liroy w swoim wywiadzie mówił, że trwa ustalanie z PiS czym jest nieznaczna ilość. W tym projekcie nie ma o tym słowa, więc możliwe, że zrezygnowano z jej definiowania. Nie myślcie jednak, że dzięki temu posiadanie każdej ilości marihuany byłoby karane mandatem. W mocy pozostaje art. 62 ust. 2, który mówi, że posiadanie znacznej ilości zagrożone jest karą od roku do 10 lat.

Ile to znaczna ilość?

Ile to ta znaczna ilość? Sąd Najwyższy od lat w swoich postanowieniach mówił, że znaczna ilość to taka, która mogłaby jednorazowo zaspokoić potrzeby kilkudziesięciu osób uzależnionych. Sąd Apelacyjny z Krakowa twierdził, że taka, która odurzyła by jednorazowo kilkadziesiąt tysięcy osób.

W wyroku z października 2017 r.  Sąd Najwyższy podkreślił, że przepis ten ma uderzać w dilerów i przy wyroku należy wziąć pod uwagę, czy było to na własny użytek i czy ktoś nie jest uzależniony, bo logicznym jest, że wtedy potrzebuje więcej.

Bardzo ważne jest też to, że SN w uzasadnieniu napisał, że przy interpretacji przepisów krajowych należy zwrócić uwagę na oceny przyjmowane w ustawodawstwach z tego samego kręgu kulturowego. Wymienił tutaj Portugalię, gdzie posiadanie do 25 g marihuany to tylko wykroczenie, Czechy gdzie górną granicą ilości nieznacznej jest 15 g, oraz Niemcy, gdzie granica odpowiedzialności karnej ustalona jest od 5 do 15 g w zależności od landu.

Czy wprowadzenie mandatów to dobry pomysł?

Jak zawsze diabeł tkwi w szczegółach. Teoretycznie dzisiejszy system prawny, dzięki art. 62a daje łatwą możliwość umorzenia postępowania. Nie każdy o tym wie więc często ludzie przyznają się do popełnienia przestępstwa i dostają zawiasy.

Co więcej, dla wielu osób kontakt ze służbami jest traumatycznym przeżyciem, często wiąże się ze spędzeniem 24h na dołku, przeszukaniem mieszkania etc. Brak tabeli granicznej powoduje, że w Warszawie umarza się sprawy za 15 g, a w mniejszej miejscowości za 0,5 g ma się wyrok. Wszystko zależy od podejścia poszczególnych sędziów i prokuratorów.

Warto też zauważyć, że obecnie za małe ilości dopalaczy jest kara grzywny. Mówiłem o tym w lipcu, że w ten sposób dla wielu osób dopalacze pozostają korzystniejszym wyborem, niż marihuana za którą grozi więzienie. Paradoksalnie państwo w ten sposób wysyła komunikat, że dopalacze są przez nie są bardziej preferowane i tym samym bezpieczniejsze niż np. marihuana.

Czy jestem za mandatami? Z przekonania nie, ale z pragmatyzmu tak. Uważam, że posiadanie substancji psychoaktywnych na swój własny użytek nie powinno być w żadnym wypadku przestępstwem. Wykroczenie jest nadal czynem bezprawnym, ale dzięki temu konsument konopi nie byłby przestępcą. Tylko bezprawnikiem?

Ten mój pragmatyzm wynika z tego, że nadal nie każdy wie, jak się bronić z art. 62a i warto oszczędzić ludziom konieczności przechodzenia przez całą nieprzyjemną procedurę związaną z zatrzymaniem.

Czy służby będą nadal zatrzymywać?

Oczywistym jest, że w przypadku wprowadzenia mandatów służby będą nadal zatrzymywać. Może i nawet częściej, bo będą to łatwe pieniądze. Zmieni się jednak całe otoczenie tego zdarzenia i ładunek emocjonalny, jaki z niego wynika,

Oczywiście jeśli będą chcieli to będą mogli podjąć ostrzejsze środki, żeby sprawdzić czy dana osoba nie jest producentem czy dilerem. Będzie to już zależało od kultury i praktyki poszczególnych jednostek.

Przykłady innych państw pokazują, że w służbach pracuje wiele normalnych osób, które jeśli nie mają nakazu z góry to nie prześladują nadmiernie zwykłych konsumentów marihuany, a nawet optują za legalizacją. Jest nadzieja, że u nas też tak by było i spotkanie z nimi najczęściej można by podsumować: “dzień dobry, mandacik!”.

Jaka będzie wysokość takiego mandatu?

Dla wielu z Was ważna jest zapewne kwestia jego wysokości. Nie wiem czy Wolne Konopie mają swoje propozycje i jakby to wyglądało ale na potrzeby tego materiału przygotowałem swoją, którą opieram na rozwiązaniach portugalskich. Tam mandat wynosi 25-150 euro. Biorąc pod uwagę, że nasza płaca minimalna to 74% portugalskiej, a średnie wynagrodzenie wynosi 68% portugalskiego wyszło mi, że zaakceptowałbym widełki za mandat od 50 do 500 zł.

Czy jest szansa na jego wprowadzenie?

Konsumentów marihuany jest w Polsce wielu. Obecne postępowania zajmują czas organom ścigania, sądom, niszczą życiorysy ludziom i nie przynoszą żadnych dochodów. Tacy konsumenci marihuany dla polityków z generujących koszty nagle mogliby stać się dobrym źródłem dochodu z którego można by opłacić 500+ i inne obietnice wyborcze. Myślę, że ten argument dla wielu polityków jest bardzo kuszący.

Oczywiście uważam, że mandat to kompromis. Znacznie lepszym rozwiązaniem byłoby umożliwienie każdemu własnej uprawy do np. 3 krzaczków w domu, co odcina konsumentów od grup przestępczych, oraz uregulowanie sprzedaży marihuany i opodatkowanie w taki sam sposób, jak alkoholu i papierosów. Zapewniłoby to olbrzymie wpływy do budżetu państwa, nie wspominając już nowych, legalnych miejscach pracy.

Myślę, że łatwiej by było te zmiany wprowadzić, gdyby Wolne Konopie były partią polityczną, która miałaby swoich przedstawicieli w Sejmie. Niemniej jednak działania za pomocą posłów niezrzeszonych również mogą przynieść rezultaty. Szczególnie jeśli partia rządząca zobaczy, że może na tym zbić kapitał polityczny oraz zwiększyć wpływy do budżetu. Nie ma co ukrywać projekt Wolnych Konopi w pełni spełnia te wymagania.

Czy UE w ciągu 10 lat zalegalizuję marihuanę?

Czasy się zmieniają ale jeśli chodzi o rewelacje, że Unia Europejska zalegalizuje marihuanę w ciągu 10 lat to można to włożyć między bajki. Nie ma obecnie zharmonizowanego prawa UE dotyczącego konopi i wątpię czy UE ma w ogóle takie kompetencje.  

Z tego co wiem to państwa członkowskie decydują o tym, jakie stosują odpowiedzi prawne czy administracyjne w kwestiach narkotyków. Artykuł 168 Traktatu o Funkcjonowaniu Unii Europejskiej mówi, że “Unia uzupełnia działanie Państw Członkowskich w celu zmniejszenia szkodliwych dla zdrowia skutków narkomanii, włącznie z informacją i profilaktyką.”

Dalej jest o tym, że UE zachęca do współpracy państwa i jeśli to konieczne to wspiera ich działania. To wszystko z wyłączeniem jakiejkolwiek harmonizacji przepisów ustawowych i wykonawczych Państw Członkowskich.

Są oczywiście jakieś wspólne przepisy UE w tym względzie ale dotyczą one poważnych przestępstw transgranicznych, a nie kwestii zdrowia publicznego.

To może Cię zainteresować

Medyczna marihuana pojawi się w poniedziałek w pierwszych aptekach! Znamy ich adresy, a jaka będzie cena?

Od 17 grudnia 2018 r., po 411 dniach od legalizacji, wreszcie w aptekach będzie dostępna m…