Choroby nowotworowe są ważną społecznie kwestią i prawie każdy z nas mierzył się z tym problemem w swoim najbliższym otoczeniu. Zachorowalność na nowotwory, w czasie ostatnich 30 lat, zwiększyła się blisko dwukrotnie i są one obecnie drugą najczęstszą przyczyną zgonów w naszym kraju, zaraz po chorobach układu krążenia. W przypadku choroby jesteśmy w stanie zrobić wiele, aby uratować życie naszych najbliższych i obiecująca wydaje się nam każda metoda, która daje nadzieję na wygraną. W mediach czy w Internecie jest wiele sprzecznych informacji o roli marihuany w walce z nowotworami. Jak jest naprawdę?

W świadomości społecznej choroba nowotworowa stygmatyzuje. Łączy się z obawą przegranej, perspektywą cierpień i okaleczenia wywołanych chorobą, wreszcie z nieuniknioną śmiercią. W przeszłości pacjent często biernie poddawał się wskazanej terapii, nie zadawał lekarzowi szczegółowych pytań. Współcześnie dzięki rozwojowi Internetu, każdy ma dostęp do rzeszy informacji na temat leczenia nowotworów.

Są to trudne tematy, ale jeśli chodzi o życie to jesteśmy w stanie spędzić godziny na wertowaniu skomplikowanych naukowych tekstów i szukaniu wszystkich możliwych opcji, które dają nadzieję na wyleczenie. Nadzieja jest tu bardzo ważna, gdyż wiara w możliwość wyleczenia i pozytywne nastawienie do walki o zdrowie i życie bardzo pomaga w osiągnięciu sukcesu.

Mnogość nowotworów

Sprawę komplikuje fakt, iż wyróżniamy ponad 100 różnych rodzajów nowotworów. Różnią się one znacznie rokowaniami, dużo zależy też od stadium zaawansowania. Żadna z dostępnie istniejących metod jak chemioterapia, radioterapia czy immunoterapia nie daje 100% szans na wyleczenie. Istnieją nowoczesne, bardzo drogie leki, które przedłużają życie zaledwie o kilka miesięcy lub pomagają jedynie 20% osób, które skorzystały z leczenia. Reszta niestety umiera, a mimo to określane są jako „nowa nadzieja dla chorych”, “przełom w leczeniu”, “skuteczna nowa terapia”.

Cały czas szukamy cudownego leku na raka i wiele osób uważa, że takim lekiem może być marihuana. Co jakiś czas media obiegają historie chorych, którzy poświadczają, że wyzdrowieli właśnie dzięki marihuanie. Jedną z najbardziej znanych jest przypadek Kuby Bartola chorego na raka mózgu. Często takie informacje mają głupie nagłówki typu  “lekarze są w szoku”, “firmy farmaceutyczne jej nienawidzą” etc.

Olbrzymie emocje

Ten temat zawsze będzie budził olbrzymie emocje bo łączy się tu kilka niezaprzeczalnie ważnych kwestii. Po pierwsze walka o chorych życie, po drugie olbrzymie pieniądze, a po trzecie uprzedzenia i kontrowersje, jakie wzbudza marihuana. Rodzina i bliscy chorych zawsze zrobią wszystko, co tylko się da, aby ratować życie ukochanej osoby.

Firmy farmaceutyczne zarabiają olbrzymie pieniądze na sprzedaży swoich leków do chemioterapii, do tego należy jeszcze dodać firmy sprzedające sprzęt do radioterapii czy każde inne, które kierują swoją ofertę do pacjenta onkologicznego. To jest olbrzymi biznes w którego obronie zawsze staną również uznani eksperci, którzy od lat żyli w takim systemie, dobrze go znają, a marihuana jest dla nich “szkodliwym narkotykiem”, któremu nie chcą poświęcać uwagi.

Wyniki badań

Jeśli zaś chodzi o konkrety to badania na myszach i szczurach wykazały, że kannabinoidy mogą hamować wzrost guza poprzez spowodowanie śmierci komórek, blokowanie ich podziałów oraz hamowanie rozwoju naczyń krwionośnych niezbędnych do wzrostu guza. Badania laboratoryjne oraz badania na zwierzętach wykazały, że kannabinoidy mogą niszczyć komórki nowotworowe, jednocześnie chroniąc komórki prawidłowe.

Badania w laboratorium na komórkach ludzkich i zwierzęcych wskazujące na działanie antynowotworowe są mocnym argumentem by móc podejrzewać, że u człowieka również wykażą pozytywne oddziaływanie. Mam nadzieję, że liczba rzeczowych badań nad marihuaną będzie cały czas wzrastać.

Łagodzenie objawów

Marihuana oraz kannabinoidy mogą przynosić korzyści w łagodzeniu objawów raka oraz efektów ubocznych leczenia onkologicznego. Sam w swoim otoczeniu miałem takie osoby, którym marihuana bardzo pomagała w uśmierzaniu bólu nowotworowego. W badaniach laboratoryjnych i klinicznych oceniano również jej wpływ na zmniejszenie nudności i wymiotów, lęku oraz zmniejszenie utraty apetytu. To ostatnie jest bardzo ważne, gdyż objawy niedożywienia czy wyniszczenia towarzyszą 30-85% chorych w momencie przyjęcia do szpitala i mają bardzo duży wpływ na rokowania.

Duży potencjał

W mediach mogliśmy się spotkać z nagłówkami “marihuana leczy raka” oraz “marihuana nie leczy raka”. Sprawa jest dużo bardziej złożona i moim zdaniem powinniśmy raczej mówić, że kannabinoidy mają duży potencjał antynowotworowy i zdecydowanie pomagają w łagodzeniu objawów choroby nowotworowej. Zdecydowanie są potrzebne dodatkowe badania w tym zakresie i porzucenie uprzedzeń.

W pełni rozumiem osoby, które po tym jak inne metody zawiodły decydują się na leczenie olejem RSO. Obecnie odbywa się kuriozalny proces Państwa Dołeckich i Jakuba Gajewskiego, którzy w 2015 roku przywieźli z Holandii do Polski olej RSO dla chorej na raka trzustki mamy Dariusza Dołeckiego, która już wcześniej go przyjmowała i czuła się dzięki temu znacznie lepiej. Podczas ich trzymiesięcznego pobytu w areszcie nastąpiło przerwanie terapii, nawrót nowotworu i matka niestety zmarła. Kto wie jakby było, gdyby mogli nadal kontynuować terapię?

CBD czy THC?

Skoro jestesmy już przy oleju RSO to należałoby tu wspomnieć o Ricku Simpsonie, który mówi, że dzięki niemu wyleczył ponad 5 000 osób. Rickowi zarzuca się jednak, że za bardzo skupia się na THC, bo oprócz niego również inne kannabinoidy, takie jak CBD wykazują działanie przeciwnowotworowe i w niektórych typach nowotworów najskuteczniejsze jest podawanie mieszanki THC i CBD.

Jak pisałem na samym początku jest to bardzo złożona kwestia ze względu na to, że nie ma jednego “raka” i nie ma jednej “marihuany”. Tak samo jak wiele jest nowotworów, tak dużo jest odmian marihuany różniących się zawartością poszczególnych kannabinoli. W idealnym świecie pacjent mógłby porozmawiać na ten temat z wykwalifikowanym lekarzem w tym obszarze.

Dopóki tego nie ma polecam podejście racjonalne i nie wierzenie tym, którzy mówią “że ich olejek na 100% wyleczy raka, można porzucić terapie konwencjonalne” oraz tym, którzy mówią “że marihuana na 100% nie leczy raka i lepiej jej nigdy nie dotykać”. Na ten moment po prostu nie wiemy dokładnie wszystkiego, ale w tej walce dobro pacjenta powinno być zawsze na pierwszym miejscu.

To może Cię zainteresować

Liroy podał szczegóły mandatów za marihuanę, legalizacji w UE i polskich upraw

W piątek odbyła się transmisja na profilu Liroya na Facebooku, w której odniósł się do kwe…